Wczesne wstawanie – czy i jak można na tym skorzystać?

Posted on
wczesne wstawanie

Jesteś rannym ptaszkiem, czy raczej sową? Nie ważne z którą grupą się utożsamiasz, bo to nawyk, który można zmienić. Zdarzyło Ci się na pewno nie raz pomyśleć, że dni są zbyt krótkie. Nie mam na myśli jednak pory roku i tego, że ciemno jest zarówno po obudzeniu się, jak i po wyjściu z pracy. 

Każdy z nas ma codziennie tyle samo czasu na zrobienie czegokolwiek. Wszyscy mamy takie same 24 godziny na realizację zadań i obowiązków, oraz na pasje i zainteresowania. Czy tyle czasu na to wszystko jednak wystarcza? Czy wykorzystujemy je tak jak byśmy chcieli? Jestem niemal pewien jaka jest odpowiedź znacznej części z nas na powyższe pytania. Większość doby spędzamy w pracy, na dojazdach, powrotach, zakupach, gotowaniu i innych elementach codzienności. Dobrze jest, gdy gdzieś między tym można poświęcić czas bliskim, spotkać się ze znajomymi, wyjść na miasto, czy choćby poczytać książkę, lub pójść na spacer, mieć chwilę spokoju. Jeszcze lepiej, gdy ma się dodatkowo czas na naukę nowych rzeczy, lub doskonalenie swoich umiejętności.

Pisząc o zbyt krótkim dniu mam na myśli to, że jest coraz więcej rzeczy do zrobienia w ciągu dnia. Sami chcemy robić coraz więcej, bo i możliwości są większe. Mamy masę obowiązków, ale przecież nie tylko nimi człowiek żyje. Chcemy zajmować się też swoim hobby, rozwijać zainteresowania, siebie, próbować nowych rzeczy, przeznaczać czas nie tylko na pracę. W dzisiejszych czasach dostęp do informacji i nowych aktywności ludzie mają większy niż kiedykolwiek wcześniej w historii ludzkości. Dlaczego więc z tego nie korzystać?

Jak wydłużyć swój dzień i mieć więcej energii?

Problemem może być to, kiedy mamy to robić? Jak wykorzystać lepiej dane nam 24 godziny, tak by zmieścić w nich wszytko to, co chcielibyśmy aby w nich się znalazło? Nawet jeśli w ciągu doby mamy odpowiednią ilość wolnego czasu, który możemy spożytkować, to czy mamy wystarczająco dużo energii aby to zrobić? To czy tak się dzieje wiąże się w dużej części z drugą rzeczą, która zaraz po pracy zajmuje nam równie dużą część doby. Chodzi o sen.

Nigdy nie byłem rannym ptaszkiem. Nie lubiłem budzika i jego dźwięku, zarówno o 4.30 rano jak i 6 czy 9. Wszystkie te pory były dla mnie zbyt wczesne. Uwielbiałem moment w którym mogę przewrócić się na drugi bok, na „jeszcze chwilę”. Niezależnie czy był to dzień roboczy, czy wolny. Nienawidziłem wstawać wcześnie rano. Świat pełen jest sprzeczności. Mimo niechęci do wczesnych pobudek, to preferowałem pracę na poranną zmianę. Wolałem zacząć prędzej, by wcześniej skończyć i mieć jeszcze jakąś część dnia do wykorzystania. Rozwiązaniem na znienawidzone wczesne wstawanie mogłaby być zatem praca na późniejsze zmiany. Wiąże się to jednak z późnym jej zakończeniem. Efekt był taki, że poranek przespany, a w pracy jest się do wieczora. Tym samym ani rano, ani popołudniu nic więcej zrobić nie można. Ten sposób nie przynosi ani więcej wolnego czasu, ani nie sprawia, że mamy więcej siły by zrobić coś więcej.

Czy wcześniejsze wstawanie może w tym pomóc?

W zasadzie to dopiero tutaj docieramy do głównego wątku, który miałem zamiar poruszyć w tym wpisie. Czy wczesne wstawanie ma sens i czy można się tego nauczyć? Czy można dzięki wcześniejszemu wstawaniu zwiększyć swoją produktywność i wycisnąć z tych 24 godzin więcej dla siebie? Otóż można wstać wcześniej i zrobić to tak, aby jednocześnie lepiej zacząć dzień i mieć dzięki temu więcej chęci i energii w późniejszej jego części. Już z rana odpowiednio się nastroić i mieć czas dla siebie. Na rzeczy, które lubimy, lecz po pracy i tak go na nie brakuje, lub nie mamy już na nie energii.

Dość dawno temu wydawało mi się, że dobrym pomysłem może być wstawanie nieco wcześniej. Na tyle, aby nie tylko przygotować się do wyjścia do pracy. Miałem okresy kiedy tak robiłem, ale wcześniejsze wstawanie ograniczało się zaledwie do tego iż mogłem zjeść śniadanie i napić się kawy. To zawsze i tak więcej niż tylko wstać, umyć się i wyjść (a czasem wybiec). Niedawno, temat ten stał się dość chwytliwy, by nie powiedzieć modny.

Wczesne wstawanie i rosnąca popularność

O co w tym chodzi? Przecież lubię spać i potrzebuję 8h. Ilu z Was myśli w ten sposób? Ja tak myślałem. W połowie 2017 roku. Trafiłem na książkę „Fenomen poranka”. Kupiłem ją z ciekawości. Wiedziałem, że sam pomysł wcześniejszego wstawania ma pewien potencjał. Nie wiedziałem, że piszę się o tym książki. Chciałem sprawdzić jakie podejście ma do tego autor i czy powstały na ten temat jakieś nowe teorie. Przy okazji pomyślałem iż może to być dobra okazja ponownie spróbować wydłużyć swój dzień. Ostatnio trafiłem też na kilka filmów na YouTube, w których temat wczesnego wstawania powrócił. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że grono zwolenników wstawania rozszerza się.

Hal Elrod opisuje jak wdrożyć wczesne wstawanie za pomocą kilku prostych metod. Idzie on jednak o krok dalej. Twierdzi, że jeśli wykorzysta się odpowiednio zyskany w ten sposób czas, można nie tylko lepiej zacząć i zmienić swój dzień. Twierdzi, że dzięki temu można zmienić na lepsze swoje życie. Tak jak wspomniałem, sięgnąłem po ten tytuł z ciekawości, ponieważ sam pomysł już kiedyś pojawił się w mojej głowie. Po przeczytaniu książki nie zacząłem jednak wstawać wcześniej. Przez kilka, może kilkanaście dni próbowałem. Uznałem wtedy jednak, że nie jest mi to obecnie potrzebne i ówczesne poranki jak i styl życia były bardzo dobre takie jakie były. Wcześniejsze wstawanie poszło w odstawkę.

Fenomen poranka

Nie jest tak, że przekreśliłem w tamtym momencie tę ideę. Wokół książki wytworzyła się spora społeczność skupiająca ludzi z całego świata. Działa grupa na Facebooku, gdzie ludzie wymieniają się doświadczeniami, motywują się wzajemnie i pomagają wytrwać w początkowej fazie. Tak, w dużej mierze opiera się to na wyrobieniu nawyku wczesnego wstawania. Trzeba przebrnąć przez pierwszy miesiąc wstawania o godzinę wcześniej. Książka doczekała się też kontynuacji. Powstała cała seria. Są osobne poradniki, przeznaczone np. poszczególnym grupom zawodowym, firmom, lub rodzicom. Jak jest z teorią w praktyce? Warto zapoznać się z tematem. Może komuś się przyda, może ktoś potrzebuje sprawdzić jak działa fenomen poranka.

Wspomniałem też, że temat jakim jest wczesne wstawanie i jego wpływ na jakość dnia, produktywność, cz nawet na jakość całego życia, stał się chyba modny. Zaczynają o tym głośno mówić ludzie odnoszący sukces. Ludzie o sporym zasięgu, którzy wstają wcześnie już od dawna. Zaczęli mówić o tym, jak wiąże się to z ich wydajnością w ciągu dnia. Coraz więcej osób sprawdziło to na sobie i przekonało się, że wczesne wstawanie to nie tylko ból, płacz i łzy. To szereg korzyści, które można poczuć, gdy stanie się to nawykiem.  Może więc nie jest to jedynie modny temat? Dwie z takich osób zobaczycie na poniższym filmie.

Jak to działa?

Casey wpadł na ciekawy pomysł. Mając wiele zadań w ciągu dnia, na jego końcu i tak zawsze zostawało coś do zrobienia. Tak też zamiast kłaść się do łóżka spędzał kolejne dwie godziny przy komputerze. Wyciął on te dwie godziny z późnego wieczora (lub nocy) i wkleił w przedział od 4 do 6. Twierdzi, że jest wtedy bardziej produktywny. To jedyny moment kiedy nic mu nie przerywa w tym, czym akurat się zajmuje. W tych dodatkowych dwóch godzinach Neistata znajdują się też elementy, o których mówi książka „Fenomen Poranka”.

Wczesne wstawanie jest sposobem by zrobić rzeczy, których często po pracy już nam się nie chce. Czytanie, nauka języka, ćwiczenia, a może bieganie? Co tylko chcecie. Warto robić coś co się lubi, oraz wykonać kilka zadań z listy na dany dzień. Dzięki temu przychodząc do pracy jest się już rozbudzonym i lepiej nastawionym. Z tego prostego powodu, że zrealizowało się już kilka obowiązków, ale też spędziło trochę czasu na przyjemnościach. Co za tym idzie, gdy rozpoczynamy pracę, to nie jesteśmy już śpiący lecz w dobrym nastroju i nastawieni pozytywnie do dalszego działania. W końcu mieliśmy czas by poczytać książkę, porozmawiać, zjeść w spokoju dobre śniadanie, napić się kawy, czy poćwiczyć, albo zrobić zakupy.

Słowo klucz

Zwróćcie uwagę z kim rozmawia Neistat na temat efektów wcześniejszej pobudki. Sprawdźcie kim jest Jocko Willink. To też rzuca sporo światła na to, czy to co mówi o wczesnym wstawaniu ma sens i czy jest warte wypróbowania. Nie jest to nie wiadomo skąd pojawiający się coach głoszący teorię, że możesz wszytko. To o czym mówi opiera się na wnioskach jakie wyciągnął ze swojego wieloletniego doświadczenia. 

Wczesne wstawanie nie jest oczywiście dla każdego. Większość może się tego jednak nauczyć. Chodzi tu w dużej mierze o samodyscyplinę i o dostrojenie swojego organizmu do innego rytmu. Inny nie oznacza przecież, że gorszy. Dyscyplina – to jest słowo klucz. Przekłada się on również na inne sfery naszego życia. Właśnie o to w tym chodzi, bo jeśli potrafimy ową dyscyplinę wprowadzić przy wstawaniu (a nie jest to łatwe), to równie dobrze będziemy mogli jej używać we wszystkich pozostałych dziedzinach. Nie samo wczesne wstawanie, ale dyscyplina i silna wola jaką dzięki niemu zyskujemy poprawiają naszą produktywność i mogą odmienić styl życia. Dyscyplina i konsekwencja w działaniu to jedne z kluczy by sięgnąć po to, co wydaje się nieosiągalne.

Zmiany nigdy nie są łatwe

Żeby nie było, że od samego początku to takie proste, zamieszczam też film z innego kanału na YouTube który oglądam. Tematyka filmów jest tam zupełnie odmienna. Na co dzień jest to fotografia i podróże. Sorelle postanowiła spróbować zacząć wcześnie wstawać. W tym przypadku wzięła przykład z Neistata i przez 7 dni próbowała korzystać z jego schematu dnia. Jak sami zobaczycie nie jest tak, że ktoś powie nam jak coś robić, da gotowy przepis i wystarczy tak postępować i wszytko będzie działać. Tak to niestety nie działa. Można pokazać komuś drogę, ale przejść trzeba ją samemu, we własny sposób.

Czy zacząłem w końcu wstawać wcześniej?

Długo mi się to nie udawało. Nie lubiłem tego. Wcześnie rozpoczynanym porankom dalece było do cudownych. Robiłem to źle. Później przestałem tego próbować. Następnie pojawił się czas w moim życiu, gdy sposób w jak rozpoczynałem dzień nie miał dla mnie znaczenia. Trzeba było wstać i iść do pracy. Tak też robiłem. Jeszcze później doczekałem się momentu, w którym forma moich poranków mi bardzo odpowiadała. Nie były one wczesne. Można powiedzieć, że były krótkie, ale zdecydowanie bliżej im było do fenomenalnych.

Nic nie trwa wiecznie, a sprawy nie zawsze układają się tak jakbyśmy chcieli. Czasem spadają na nas znienacka. Nie jest to kwestia wyboru. Musimy się nimi zająć. Tym samym musimy znaleźć na nie czas. Z takiego właśnie powodu około półtora miesiąca temu zacząłem wstawać wcześniej. Wszytko po to, aby mój dzień nie składał się tylko z pracy i obowiązków. Wszystko po to, aby nie trzeba było liczyć iż może wieczorem znajdzie się chwila czasu i energii na zrobienie czegoś dla siebie. O ile chwila wolnego czasem się znajdywała, to z energią bywało już różnie.

Tym razem wczesne wstawanie nie było aż tak trudne do wdrożenia z kilku powodów. Pierwszy jest taki iż poniekąd musiałem z tego skorzystać. Druga sprawa, nie był to zupełnie nowy dla mnie temat. Wiedziałem o co w tym chodzi i jak mam to zrobić by dawało mi to nie tylko dodatkową godzinę czasu, ale również energii. Wiedza to podstawa do realizacji czegokolwiek. Dzięki temu nie potrzebowałem całego miesiąca by się wdrożyć. Po około tygodniu wstawania o 5.30 i chodzeniu spać między 23, a północą nie było to już większym problemem. Zaskakującym rezultatem tej regularności jest jeszcze coś. Do tej pory uważałem, że potrzebuję 7, a najlepiej 8 godzin snu by obudzić się wyspanym. Czy wysypiam się teraz, gdy śpię w tygodniu średnio między 5,5 do 6,5h?

Efekty wcześniejszego wstawania

Godzinę wcześniej rozpoczęty dzień, to przede wszystkim dzień niezaczynający się w biegu. Nie ma tu miejsca na ubieranie się w pośpiechu i pęd na przystanek. Godzina w której można spokojnie wykonać jakieś ćwiczenia (pomagają się rozbudzić i dodają energii), przygotować śniadanie, oraz czytać, oglądać, myśleć, planować… można tam upchnąć rozmaite czynności. Wystarczy kilka prostych rzeczy, które sprawią iż wczesne wstawanie, doda energii i pozwoli nie pędzić od chwili gdy tylko wystawicie nos za kołdrę. W zamian otrzymacie dobry nastrój i pozytywne nastawienie do wszystkiego co jeszcze przed Wami tego dnia.

wczesne wstawanie

Najdziwniejsze jest to, że mimo iż śpię teraz krócej, to potrafię się wyspać lepiej niż przez ostanie 6 m-cy. Nie znaczy to, że nie zdarza mi się jeszcze po przyjściu do pracy ziewnąć jak lew. Od wiosny do jesieni miałem też problem se ze snem. Spałem, a raczej starałem się spać tyle co zawsze, po około 7 czy 8h. Często jednak w tym okresie budziłem się i nie mogłem zasnąć. Zasypiałem nad ranem i tym bardziej nie mogłem wstać. Dzięki regularnemu rytmowi snu, potrafię spać krócej ale efektywniej. Ponownie nie budzę się tyle w nocy. By było to możliwe, ważne jest też zastosowanie kilku rytuałów (prócz w miarę regularnej pory), ale to już chyba temat na osobny wpis.

Bonus

Dalej lubię spać. Wstaję jednak wcześniej. Po tym, gdy już się tego nauczysz, nic się nie stanie kiedy czasem zafundujesz sobie dłuższą sesję wylegiwania. W weekendy pozwalam sobie spać dłużej. Wtedy mam przecież inny tryb dnia. Czemu by więc nie skorzystać? Nie znaczy to, że nadrabiam ilość snu ze środka tygodnia. Przekonałem się, że nawet w weekendy wczesne wstawanie nie jest już wielkim problemem. Bez budzika wstaję zazwyczaj przed 9. Śpię dłużej niż w tygodniu, ale tylko dlatego, że tak chcę. Nie dlatego, że muszę. Moja potrzeba zwyczajnego zostania dłużej w łóżku zostaje zaspokojona. Nie uważam jednak już, że wtedy marnuje czas. Siedzenie, leżenie, czy też zwyczajne robienie niczego wcale nie oznacza, że go marnujesz. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – bo jeżeli tylko to co robisz w danym momencie jest Twoim wyborem i robisz  to w pełni świadomie, to nie jest to strata czasu.