Harbour Bridge – po co budujemy mosty?

Posted on

Mosty mają w sobie coś niezwykłego. Zwłaszcza te imponujące swoimi rozmiarami i rozmachem, spektakularne, często będące jednocześnie wizytówką miasta w którym się znajdują. Teoretycznie jest to tylko architektura użytkowa. Element infrastruktury. Najważniejsze, aby spełniały swoją podstawową funkcję, czyli łączyły ze sobą dwa kawałki lądu. Wtapiają się one w swoje otoczenie stając się integralną jego częścią. Z czasem zaczynają one też pełnić nie tylko swoją pierwotną funkcję. 

Rozpościerający się nad zatoką Port Jackson w Sydney most Harbour Bridge, to jedna z największych tego typu konstrukcji na świecie. Most łukowy, którego budowę rozpoczęto w 1921 roku, a ukończono w 1932, ma 1149 metrów długości. Jego najwyższy punkt znajduje się 134 metry nad poziomem zatoki. Przez swój kształt zwany jest również wieszakiem. Waży 52 900 ton. Przez Harbour Bridge prowadzi osiem pasów ruchu, po cztery w każdą stronę, przejście dla pieszych, ścieżka dla rowerów i podwójne tory kolejowe. Dzięki temu jego szerokość sięga 49 metrów. Czyni go to najszerszym mostem na świecie w swojej kategorii.

Harbour Bridge

Harbour Bridge

Harbour Bridge

Most zbudowano, aby ułatwić komunikację pomiędzy brzegami zatoki. Wcześniej na drugą stronę Port Jackson można było dostać się tylko promem. Harbour Bridge szybko stał się najbardziej rozpoznawalnym symbolem Sydney. Miano to odebrała mu później Opera. Dziś obie budowle tworzą zgrany duet. Dla mnie to ikony miasta jak i całego kraju, które są nierozłączne. Sydney nie byłoby takie samo bez którejkolwiek z nich.

Opera House and Harbour Bridge

Circular Quay

Harbour Bridge pełni bardzo ważną funkcję logistyczną. Mieszkańcy nie wyobrażają sobie dziś pewnie funkcjonowania bez niego. Świetnie sprawdza się jednak nie tylko w tym do czego został stworzony. Dziś jest jedną z wizytówek miasta i jedną z najbardziej znanych i charakterystycznych budowli tego typu na świecie. To atrakcja turystyczna, która oferuje znacznie więcej. Jeżeli komuś nie wystarczy widok z samego mostu, to może wspiąć się po jego przęśle na samą górę. Powitanie nowego roku w Sydney należy do jednych z najbardziej widowiskowych ceremonii na świecie. Od 1993 roku na moście organizowane są spektakularne pokazy sztucznych ogni.

Harbour Bridge

Może się wydawać, że to tylko most. Nie raz pewnie przejeżdżaliście przez jakiś most i był to tylko punkt na trasie. Co ważne, tutaj nie wystarczy po prostu przejechać przez niego. Wówczas migną Wam przed oczyma zapewne jakieś widoki. Żeby jednak w pełni docenić miejsca takie jak to, trzeba zdobyć je pieszo. Całego ich uroku nie da się doświadczyć po prostu przejeżdżając przez nie.

Spacer jest obowiązkowym punktem programu. Najlepszy sposób na zwiedzanie nowego miasta, czyli szwendanie się po uliczkach sprawdzi się tu idealnie. Warto pozwolić sobie nieco się zgubić i dzięki temu zobaczyć jeszcze więcej. Klimatyczne uliczki, kamienice, pachnące kawiarenki. Wiele widoków, które umknęłyby nam, gdyby nie to, że daliśmy się porwać miastu na piesze zwiedzanie. Wszytko zależy oczywiście od tego ile macie czasu, ale jeśli go macie, to polecam wybrać taką właśnie formę. Przejazd od punktu A do B, po najważniejszych atrakcjach nie pozwala aż tak poczuć klimatu danego miejsca.

Znalezienie schodów prowadzących na most nie było wcale takie łatwe. Gdy się jednak je znajdzie, to wystarczy już tylko wdrapać się na most (choć schodów jest nie mało). Przejść niespiesznie na jego środek. Zatrzymać się. Podziwiać widoki. Chłonąć ile tylko się da i kolejny raz stwierdzić, że jest pięknie! Bardzo lubię widok jaki czeka na tych, którzy dotrą na sam środek mostu.

Sydney Opera House

Na zdjęciach ciężko jest oddać ogrom tej budowli. Stojąc jednak zarówno na dole jak i na samym moście, czuć jego wielkość i ciężar.

View from Harbour Bridge

Jeśli chcesz, możesz wejść na pylon, aby zobaczyć panoramę z jeszcze wyższego punktu. My idziemy dalej. W końcu po to powstał most by przedostać się nim na drugą stronę miasta. Idealna decyzja, bo efektem tego była pyszna kawa i pączek z jedną z najlepszych panoram.

Odkąd pamiętam, to zawsze fascynowało mnie coś w takich budowlach. Najbardziej w trzech, w Golden Gate, Brooklyn Bridge, oraz Harbour Bridge. Dzisiejszy bohater, choć wymieniony na końcu, to wydawał się do niedawna najbardziej nie osiągalny. Jest jednak pierwszym z tej wielkiej trójcy, który został przeze mnie zdobyty. Mam nadzieję, że i na kolejne przyjdzie pora.

Harbour Bridge

Tak wygląda człowiek, który realizuje swoje najbardziej nierealne marzenie podróżnicze. Stąd ta niepewna, namalowana niedowierzaniem mina.

Z mostami kojarzy mi się też pewna myśl. Inne ich znaczenie, bardziej symboliczne. Mosty buduje się po to, aby dotrzeć do celu jaki został obrany. To najbardziej naturalne rozwiązanie. Jedyne słuszne jeśli chce się pójść dalej, aby dotrzeć tam, gdzie chciałoby się być. Co prawda, zawsze gdy napotka się trudności, komplikacje na swojej drodze, to można się zatrzymać. Można nawet zrezygnować z obranej drogi. Niestety często tak robimy. To jednak droga do nikąd. Nie dojdziemy w ten sposób tam gdzie chcieliśmy. Utkniemy w tym samym miejscu, ze świadomością iż mogliśmy być znacznie dalej, gdybyśmy próbowali budować zamiast odpuszczać gdy pojawiły się kłopoty. One będą pojawiały się zawsze, ale nie można przecież w nieskończoność rezygnować gdy się je napotka. Takim sposobem nikt nigdy nic nie zbudował.

Są sytuacje, w których mosty można też palić. Czasem wydaje się nam, że tak będzie z różnych względów najlepiej. Trzeba jednak pamiętać, że wówczas nie będzie można zawrócić. Czy zawsze w momencie gdy zdecydujesz się spalić jakiś most, to masz pewność iż za jakiś czas nie będziesz chcieć pójść ponownie w tym znajomym kierunku? Albo czy na pewno chcesz go rzeczywiście spalić, czy może tylko boisz się próbować budować go dalej, bo pojawiły się jakieś przeszkody (które przecież można by pokonać)?

Ludzie staliby w miejscu gdyby nie budowali. Zarówno cywilizacje, społeczeństwa jaki i pojedyncze osoby. Męczyliby się do dziś przeprawiając się promami na drugi brzeg zatoki w Sydney i w wielu innych miejscach na świecie, gdyby widząc przeszkodę dali sobie spokój, zamiast spróbować zbudować most. Most, który sprawi, że ich życie będzie łatwiejsze, nabierze tempa. Mimo iż budowa będzie trudna, to próbują go zbudować, bo wiedzą, że dzięki temu szybciej będą mogli się znaleźć tam gdzie chcą być. Na końcu będą się cieszyć z tego co zbudowali mimo iż będą pamiętać, że sama budowa może i nie była łatwa.

To zasada, o której warto pamiętać. Budować dalej, a nie odpuszczać, gdy tylko pojawią się przeszkody. Nic nie dzieje się samo, a szczęściu trzeba pomagać.