Albania – odkryj ją zanim wszyscy inni to zrobią

Posted on

Do niedawna, słysząc nazwę tego kraju, to poza umiejscowieniem na mapie i kilku informacjach, nie miałem zbyt wielu skojarzeń. Sporemu gronu ludzi w Polsce kojarzy się niestety w dalszym ciągu tylko z polskim wykonawcą. Jest to jednak miejsce, na które można patrzeć nie tylko przez pryzmat nie związanych z tym krajem piosenek, ale przez wzgląd na jego klimat, dostępność, rozwój i otwieranie się na świat.

Jeśli zastanawiacie się nad kierunkiem kolejnego wyjazdu, to warto zainteresować się Albanią. W tym tekście nie polecę wielu konkretnych miejsc, które warto zwiedzić. Nie pokażę na zdjęciach wszystkich najbardziej znanych obiektów. Zachęcam do odkrycia ich samemu. Jest to raczej wpis skupiający się na Albanii w ogóle, by przybliżyć ten kraj, zachęcić do niego i powiedzieć dlaczego warto zwrócić swoją uwagę w jego stronę. Gdzie w zasadzie traficie wybierając to miejsce?

OGÓLNY ZARYS

Albania – kraj położony na południowym wschodzie Europy, na Bałkanach. Tirana, to największe miasto w kraju i jedyna europejska stolica bez McDonalda. Nieopodal znajduje się Durres. Miasto portowe. Drugie po Tiranie co do wielkości miasto w kraju, będące jednocześnie jednym z najstarszych miast w Albanii i jednym z najpopularniejszych kurortów. Albania jest w większości krajem górzystym. Coraz większą popularność zyskuje jednak dzięki wybrzeżu. Położone nad Adriatykiem, oraz na południu nad Morzem Jońskim, przyciąga coraz więcej przyjezdnych.

Oba wspomniane miasta poza ścisłym centrum nie zachwycają niczym szczególnym. Widać po nich piętno jakie odcisnęły lata komunizmu, oraz zamieszki i krach ekonomiczny z 1997 roku. Jadąc z lotniska w Tiranie do Durres widać mnóstwo niedokończonych domów mieszkalnych jak i innych budynków. Czasem stojących obok siebie, a czasem odizolowanych. Porozrzucanych wokół dróg, lub na wzgórzach. Często w miejscach, gdzie wyglądają jak wklejone. Miałem wrażenie, że kiedyś czas się tam zatrzymał i rozwijające się miasto zostało porzucone, by niebawem obok tych niedokończonych budowli zacząć stawiać nowe. Miasto (jak i cały kraj) budzi się jednak do życia. Widać to po samym centrum, a także po miejscowościach zlokalizowanych bezpośrednio nad wybrzeżem i sąsiadujących z Durres. O nich jednak nieco później.

DURRES

Z uwagi na fakt, że Durres to miasto portowe, to bezpośrednio w nim nie ma co liczyć na dobre do wylegiwania się plaże. Sporo w nim za to różnego rodzaju knajpek, restauracji itp. Przeznaczyliśmy na zwiedzanie Durres niespełna jeden dzień. Była to wystarczająca ilość czasu. Jeśli ktoś chce spędzić bardziej imprezowy wieczór, to wówczas warto wrócić do centrum po zmroku. Jak wspomniałem, jest to jedno z najstarszych albańskich miast. Gdy szuka się informacji na jego temat, oraz o tym, co warto zobaczyć, to z całą pewnością trafi się na rzymski amfiteatr z II wieku. Informacja robi wrażenie i chce się to zobaczyć na własne oczy. Jest to największy tego typu obiekt na Bałkanach i mógł pomieścić 15 tysięcy ludzi.

Zwiedzenie amfiteatru zajmuje zaledwie kilka minut. Znajduje się on w samym centrum miasta i idąc głównym (marmurowym i śliskim) deptakiem, nawet go nie widać. Wystarczy wejść w jedną z bocznych uliczek bo ujrzeć go na niewielkim wzniesieniu. Jest on niemal wtopiony we współczesne zabudowania, co powoduje bardzo duży kontrast. Nieco dziwny obraz. Nie jest to jakiś zapierający dech widok, ale punk warty odhaczenia po drodze. Idziemy dalej w stronę morza, robiąc przerwę by schłodzić się przy piwie, bo upał dawał znać o sobie.

Gdy dotarliśmy do brzegu, czekał na nas widok na który czekaliśmy i który nie zawiódł. Niby to tylko woda, jak w wielu innych miejscach. W taki upalny dzień, po zwiedzaniu miasta, rozłożenie się nad brzegiem, gdzie przed nami rozciąga się tylko bezkresny błękit, jest to jednak jakość sama w sobie. Z drugiej strony, wzdłuż promenady mieszczą się liczne restauracje i bary z ofert których nie omieszkaliśmy skorzystać. W końcu nie samymi widokami i czystym powietrzem człowiek żyje, to po pierwsze. Po drugie, bardzo dobry sposób na poznawanie nowego miasta, prócz oglądania i poznawania jego charakterystycznych miejsc, to jedzenie w lokalnych knajpach. Najpierw nasyciliśmy nasze oczy, a potem brzuchy.

RELIGIA

Następny przystanek, to dwa meczety znajdujące się również w pobliżu. Ciekawe doświadczenie w kontekście bliskiego kontaktu z obcą religią i kulturą. Nigdy nie byłem w takim miejscu, ani też tak blisko niego. Tym bardziej więc trzeba było wykorzystać okazję i zobaczyć meczet, oraz poczuć panującą wewnątrz atmosferę.

Warto wspomnieć w tym miejscu jakie jest podejście do religii w Albanii. Zazwyczaj nie mamy niestety dobrych skojarzeń (albo przynajmniej ma się mieszane uczucia) jeśli chodzi o bezpieczeństwo, gdy jedzie się do kraju islamskiego. Tak, Albania jest krajem islamskim. Takiego wyznania jest około 60% ludności. Chrześcijanie to około 30% z czego katolicy to około 10%. Reszta, to mieszanka innych wyznań. Taki układ czyli Albanię jedynym krajem leżącym w całości w Europie, gdzie muzułmanie stanowią większość społeczeństwa.

Religia jest jednak w tym kraju tematem, pobocznym. W skrócie, każdy wyznaje to co mu odpowiada. Nie patrzy się źle na wyznawców innych religii. Wolność sumienia i wyznania zagwarantowana jest w konstytucji. Na miejscu usłyszałem, że temat religii można porównać do pytania, w którym lokalnym sklepie robisz zakupy. Nikt nie widzi problemu z tego, że kupujesz w tym, czy innym sklepie. Przecież to Twoja spawa, które miejsce wolisz. Tak samo problemem dla miejscowych nie jest, do którego kościoła chodzi ich sąsiad i czy w ogóle chodzi.

POGODA

Na zwiedzanie Durres trafił nam się chyba najgorętszy dzień tygodnia (koniec pierwszego tygodnia września). Podczas całego pobytu nie można było narzekać na pogodę. Temperatura oscylowała wokół 27 stopni w cieniu. Gdy wysiedliśmy na lotnisku było pochmurno, szaro i bardzo wilgotno. Mimo, że nie było słońca to i tak człowiek pocił się stojąc w kolejce nie robiąc nawet niczego. Dojazd do hotelu zajął nam niecałą godzinę. Po niespełna dwóch, od momentu opuszczenia samolotu, słońce wygrało z chmurami. Zrobiło się jeszcze cieplej. Byliśmy już nad samym morzem. Odczuwalna wilgotność już nie doskwierała. Do momentu w którym mogliśmy odebrać klucze do pokoju było jeszcze kilka godzin. Można było się już jednak rozłożyć na plaży, bo pogoda stała się idealna. Taka też była niemal do końca naszej wizyty.

Wrzesień był bardzo dobrym wyborem z uwagi na to, że ludzi jest już mniej, a pogoda dalej jest świetna. Co więcej, październik także może być dobrym momentem na wyjazd, bo prognozy na najbliższy tydzień ciągle wskazują do 25 stopni i bezchmurne niebo. Z roku na rok Albania będzie coraz bardziej zatłoczona. Ruch turystyczny od kilku lat rośnie. Mimo, iż w świadomości Polaków często jest to dalej biała karta, to już teraz wielu rodaków można tam spotkać. Niebawem może to być równie popularne miejsce jak obecnie Chorwacja, czy Bułgaria. Poza gwarancją pogody, ma na to wpływ jeszcze kilka innych czynników, o których także opowiem w dalszych akapitach.

Golem / Mali Robit

Wspomniałem wcześniej, że przebudzenie się Albanii widać po nadmorskich miejscowościach. To właśnie w jednej z nich znajdował się nasz hotel. Dobrą opcją jest szukanie noclegu w takich lokalizacjach jak Golem, czy Mali Robit. Mimo, że tu również wiele jest budynków nadszarpniętych przez ząb czasu, to budowanych jest wiele nowych hoteli. Mimo iż linia brzegowa to praktycznie jedna wielka baza noclegowa, to nie ma się poczucia przebywania w zatłoczonym i głośnym miejscu. Można tam na prawdę odpocząć, co gorąco polecam. Zwłaszcza poza szczytem sezonu. Wrzesień, czy październik pozwolą nacieszyć się spędzonym tam czasem jeszcze bardziej.

Nam udało się zakwaterować w hotelu, który został otwarty w 2019 roku. Mogę polecić to miejsce z czystym sumieniem. Dużą zaletą wybranej przez nas lokalizacji jest wyjście przez restaurację i taras na samą plażę. Obojętnie, czy spędzasz dzień na opalaniu i kąpielach, czy też po dniu zwiedzania i wycieczek chcesz odpocząć pod wieczór na plaży i podziwiać zachód słońca sącząc Korcę, lub innego Skanderbega, to wystarczy wyjść przed budynek, cieszyć się widokiem i odpoczywać. Swoją drogą Skanderbeg – jak się okazało – to bardzo dobra i często przywożona z Albanii pamiątka.

ALBANIA – DLACZEGO WARTO JĄ WYBRAĆ?

Jeśli szukacie miejsca, które pozwoli Wam odpocząć, bez względu na to, czy aktywnie, czy na plażowaniu, to Albania jest dobrym wyborem. Powodów jest przynajmniej kilka:

  • dostępność – blisko położona, lot z południa Polski trwa tyle, że w zasadzie nie zdążycie się porządnie zdrzemnąć,
  • ceny – jest to pod tym względem przystępny i tani kraj. To również czyni Albanię bardzo dostępną i sprawi, że będzie to poważny konkurent dla krajów takich jak Bułgaria, czy Chorwacja, o Gracji nie wspominając. Oczywiście wraz ze wzrostem popularności Albanii pod kątem turystyki ceny będą rosnąć. Są one jednak ciągle bardzo atrakcyjne,
  • pogoda – nie tylko w ścisłym sezonie jest doskonała. Panuje tam klimat śródziemnomorski więc jest to poniekąd gwarancją wakacyjnej aury,
  • morze – nierozerwalnie związane z poprzednim punktem. Nie ma co się tutaj rozpisywać. Wszyscy miłośnicy zarówno wodnych jak i słonecznych kąpieli znajdą tu miejsce dla siebie,
  • zwiedzenie – Albania pod względem powierzchni nie jest dużym krajem więc zobaczenie różnych jego zakątków podczas jednego pobytu jest ułatwione,
  • można zatem cieszyć się nadmorskimi widokami, jak i górskimi wycieczkami, a także korzystać z połączenia tych dwóch rodzajów krajobrazów,
  • co więcej, można również zobaczyć ciekawe miejsca położone poza granicami kraju. Samemu, lub korzystając ze zorganizowanych wycieczek można odwiedzić Macedonię, lub Czarnogórę. Podczas jednego wyjazdu można zwiedzić kilka dosłownie różnych miejsc,
  • bezpieczeństwo – mimo iż jest to kraj muzułmański, to religia nie gra tam pierwszych skrzypiec,
  • atmosfera – wiąże się to też z poprzednim punktem. Ludzie mimo iż innego wyznania, to są otwarci i przyjaźnie nastawieni.
  • jedzenie – nikt chyba nie ma wątpliwości, że jest to bardzo ważny punkt każdej podróży. Kraj ten może się pochwalić jakością i świeżością warzyw, owoców, ryb i mięs. To dlatego, że produkcja żywności nie jest jeszcze tak bardzo uprzemysłowiona jak w innych, popularnych częściach Europy. Sama kuchnia to połączenie wpływów tureckich, greckich, czy włoskich.

Jak sami widzicie, nie można narzekać na brak powodów dla których warto zainteresować się Albanią. W najbliższych latach będzie się zapewne pojawiać coraz więcej ofert z biur podróży. Tym bardziej, że nowe hotele powstają bardzo prężnie. Baza noclegowa intensywnie rośnie. Pogoda jest optymalna, ceny atrakcyjne, a przyroda i historia bogate. Także wjazdy organizowane na własną rękę będą coraz częstsze. Organizacja ich będzie w najbliższym czasie prostsza i tańsza. Dlaczego? Zapoznajcie się też z tekstem, który znajdziecie klikając -> tutaj. Z tych powodów będzie to coraz popularniejszy kierunek.

Spędziliśmy w Albanii tydzień. Mogliśmy zobaczyć znacznie więcej. Plan jednak był taki, aby po dłuższej przerwie od podróży, pojechać w miejsce pozwalające naładować akumulatory. W miejsce, które nie będzie zatłoczone, zapewni świetną pogodę i dostarczy sporą ilość witaminy D. W tych wszystkich względach Albania robi to dobrze. Nie był to zaplanowany wyjazd. Decyzja i wybór miejsca zapadły spontanicznie. Dwa dni przed wylotem nie wiedziałem jeszcze gdzie spędzę tydzień urlopu. Tym bardziej był to trafiony wybór. Dwa dni wcześniej sądziłem, że będę spędzać czas w innym kraju, ale na chwilę przed wyjazdem, o zmianie zadecydowały… palmy. Szukaliśmy ciepłego miejsca nad morzem. Teoretycznie wybraliśmy, ale nie było tam palem. Palec powędrował nieco niżej po mapie. Jak się okazało, zatrzymał się w bardzo dobrym miejscu.

Są rzeczy, których robić nie warto mimo, że się opłaca. Jednak są też takie, których się nie opłaca robić, ale warto. Są i takie, które się i opłaca i które warto. Albania zdecydowanie należy do tej ostatniej kategorii.